Polska i 13 innych państw złożyło skargę na Rosję do Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO). Zakłócanie przez Rosjan sygnałów nawigacyjnych na Bałtyku i Morzu Północnym stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa żeglugi. Sygnotariuszami skargi są Belgia, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Holandia, Islandia, Litwa, Łotwa, Niemcy, Norwegia, Polska, Szwecja i Wielka Brytania. Informacje na ten temat opublikował The Times.
Jamming, spoofing i ich skutki
Z raportu brytyjskiego Królewskiego Instytutu Nawigacji (RIN) wynika, że Rosjanie najczęściej działają na dwa sposoby: albo blokują sygnały satelitarne (czyli wykorzystują tzw. jamming), przez co statki nie mogą określić swojej pozycji, albo nadają fałszywe dane (ta praktyka nazywa się spoofing). W obu przypadkach skutki mogą być dramatyczne. Jak powiedziała Ivana-Maria Carionni-Burnett związana z RIN: To już nie są odosobnione incydenty. Stanowią realne zagrożenie dla życia, ludzi, mienia i środowiska.
Zakłócanie sygnałów satelitarnych stanowi element wojny hybrydowej – Rosja chce w ten sposób maskować ruchy własnych jednostek oraz chronić swoją infrastrukturę krytyczną, a przy okazji testować siły NATO. Jest to również skuteczny sposób wywierania presji na inne kraje; wywoływanie wśród ich mieszkańców poczucia zagrożenia i chaosu podważa zaufanie społeczne oraz generuje koszty związane z odwoływaniem bądź opóźnianiem lotów oraz koniecznością zmian tras statków handlowych.
Skąd wiadomo, że to Rosja?
Specjaliści od kwestii wojny radioelektronicznej, bazując na danych z otwartych źródeł oraz na informacjach uzyskanych od agencji rządowych krajów bałtyckich, wskazali główne źródła zakłóceń sygnału GPS. Pochodzą one z lądowych instalacji i jednostek wojskowych położonych na terytorium Rosji. Jako najważniejsze punkty wskazano:
Dodatkowe, sporadyczne zakłócenia sygnału GPS miały swoje źródło w okolicy St. Petersburga i Pskowa.
Tagi: Bałtyk, Rosja, GPS, zakłócanie, IMO