Jednostka, która uciekła przed amerykańską blokadą i zmieniła banderę na rosyjską, została przejęta przez Amerykanów. Wydarzenie wzbudziło falę komentarzy dotyczących wolności żeglugi oraz kompetencji amerykańskich służb.
Jak to widzą Amerykanie
Donald Trump nałożył sankcje na wenezuelską ropę już w 2019 roku, a po rozpoczęciu wojny na Ukrainie sankcjami objęto także jednostki tzw. floty cieni. Blokada morska Wenezueli miała, zdaniem administracji Trumpa, powstrzymać zarówno omijanie tych ograniczeń, jak i zmusić wenezuelskie władze do współpracy z USA.
Tankowiec Marinera/Bella 1, który przełamał blokadę i uciekł przed amerykańskimi siłami, zdołał dotrzeć w okolice Europy, jednak przez pewien czas wejście na jego pokład było niemożliwe z powodu trudnych warunków. Kiedy tylko pogoda się poprawiła, Amerykanie dokonali abordażu jednostki.
Amerykańska prokurator generalna Pam Bondi oświadczyła, że załoga „nie zastosowała się do poleceń” straży przybrzeżnej USA i „podjęła rozpaczliwe wysiłki, aby uniknąć zatrzymania”. Marynarzy zatrzymano i postawiono im zarzuty karne, prawdopodobnie zostaną oni przewiezieni do Stanów Zjednoczonych w celu przeprowadzenia postępowania sądowego w sprawie naruszenia federalnego prawa USA.
Jak to widzą Rosjanie
Kiedy tankowiec usiłował umknąć Amerykanom, Rosja wysłała w jego stronę własne okręty (w tym jeden podwodny) celem zapewnienia mu eskorty. W momencie abordażu Rosjanie znajdowali się w okolicy, ale powstrzymali się od podejmowania działań.
Już po akcji rosyjskie ministerstwo transportu oświadczyło, że kontakt ze statkiem został utracony. Rosja podkreśla, że Amerykanie dokonali abordażu statku na wodach międzynarodowych, poza wodami terytorialnymi jakiegokolwiek państwa, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych.
W komunikacie ministerstwa czytamy też: „Zgodnie z postanowieniami Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 1982 roku, na morzu otwartym obowiązuje zasada wolności żeglugi, a żadne państwo nie ma prawa stosować siły wobec statków należycie zarejestrowanych pod jurysdykcją innych państw.”
Za zatrzymanymi marynarzami ujęło się też rosyjskie MSZ, zwracając się do strony amerykańskiej z prośbą o ich humanitarne traktowanie, przestrzeganie ich praw oraz umożliwienie jak najszybszego powrotu do ojczyzny.
Jak to widzą Chińczycy
W dynamicznie zmieniającym się świecie Chiny wydają się oazą spokoju, a ich dotychczasowe posunięcia są bardzo wyważone, mimo iż jest to mocarstwo atomowe i mogłoby stać się prawdziwym game changerem.
Warto wspomnieć, że Chiny są też jednym z największych odbiorców wenezuelskiej ropy, a naciski administracji Trumpa, by przekierować z Wenezueli ropę przeznaczoną dla nich i wartą 2 miliardy dolarów nie poprawiły relacji pomiędzy USA a Chinami.
Chińczycy nie mają wątpliwości, że posunięcia Amerykanów (zarówno blokada morska, jak i porwanie Maduro, czy wreszcie abordaż wspomnianego tankowca) to manifestacja siły. Chińskie MSZ napisało w specjalnym oświadczeniu: „Bezczelne użycie siły przez Stany Zjednoczone przeciwko Wenezueli i żądanie «Ameryki na pierwszym miejscu», gdy Wenezuela pozbywa się własnych zasobów ropy naftowej, to typowe akty zastraszania”.
Tagi: tankowiec, ropa, USA, Chiny, Rosja, Wenezuela