Do tragedii doszło w weekend u wybrzeży Korei Południowej, gdzie zatonął kuter rybacki. Jak donoszą lokalne władze, w wyniku wypadku zginęło 10 osób, a osiem uznano za zaginione.
Kuter rybacki typu Delfin, ważący 10 ton, zaczął tonąć w sobotę wieczorem. Według informacji podanych przez jednego z trzech uratowanych pasażerów, przyczyną wypadku była wysoka fala, która przewróciła jednostkę. Niestety, akcja ratunkowa została podjęta dopiero w niedzielę nad ranem - ponad 10 godzin od zdarzenia. Trzy osoby uratowano, wyłowiono też 10 ciał ofiar śmiertelnych. Choć mówi się o ośmiu zaginionych, wiadomo już, że lista pasażerów kutra nie odpowiadała stanowi rzeczywistemu.
W Korei Południowej nie ucichły jeszcze echa po katastrofie promu "Sewol", który zatonął w kwietniu ubiegłego roku z powodu poważnego przeładowania. Zginęły wtedy 294 osoby, a prezydent Park Geun Hie i jej rząd znaleźli się w ogniu krytyki. Kapitan jednostki, który uciekł z jej pokładu, został skazany w tym roku na 36 lat więzienia - choć prokuratura domagała się dla niego kary śmierci.
Tagi: wypadek, tragedia, Korea Południowa, Sewol
Yves Parlier na katamaranie "Medias Region Aquitaine" bije rekord załogowej żeglugi 24. godzinnej w klasie 60. stopowej wynikiem 597,8 Mm, 24,95 węzłów.
czwartek, 13 kwietnia 2006
S/y "Swarożyc" pod Kpt. Wacławem Liskiewiczem wyszedł w rejs na Spitsbergen; był to pierwszy rejs polskiego jachtu w rejony podbiegunowe.