Słynny polski transatlantyk dla wielu ludzi stał się symbolem nowego świata, szansy, na którą nie mogli liczyć w ojczyźnie. Był dumą polskiej floty handlowej. Później w tej roli zastąpił go MS Stefan Batory. 30 marca 1971 roku wyruszył w swój ostatni rejs – do stoczni w Hongkongu, gdzie został zezłomowany.
Polski transatlantyk
MS Batory kursował głównie na trasie Gdynia-Nowy Jork i był prawdziwą perełką PTTO (Polskiego Transatlantyckiego Towarzystwa Okrętowego). Został zbudowany we włoskiej stoczni, a koszty jego budowy opłacono częściowo… węglem. Stępkę położono w 1934 roku, rok później nastąpiło wodowanie, a w maju 1936 roku na MS „Batory” poświęcono i podniesiono polską banderę. Statek był nowoczesny i naprawdę piękny – w jego budowę i wyposażenie zaangażowano architektów wnętrz, plastyków i artystów. MS Batory był jednak nie tylko statkiem – stał się swoistym symbolem.
Były to czasy, gdy podróż transatlantykiem była jedyną możliwością dostania się za ocean, dlatego też statek gościł na pokładzie rozmaitych podróżnych. Część z nich stanowili wielcy ówczesnego świata, ale nie brakowało też ludzi, którzy musieli opuścić Polskę z przyczyn ekonomicznych i udać się w świat „za chlebem”.
Dlaczego Szczęściarz?
MS Batory otrzymał przydomek „lucky ship” w czasie II wojny światowej. Statek uczestniczył w licznych niebezpiecznych operacjach (używano go m.in. do ewakuacji ludności i transportów wojskowych), za każdym razem jakimś cudem unikając niemieckich torped czy bomb.
Po wojnie powrócił do służby cywilnej – znów obsługiwał trasy transatlantyckie, i znów był ikoną polskiej obecności na morzach. Każda legenda ma jednak swój kres. MS Batory pływał do lat 60. Potem planowano przerobić go na muzeum, jednak ponieważ były to już czasy PRL (a komunizm nigdy nie kończy się dobrze, zwłaszcza finansowo), ze względów ekonomicznych został zezłomowany. MS Batory wyruszył w swój ostatni rejs do stoczni złomowej Yau Wing Metal Junk w Hongkongu 30 marca 1971 roku.
Tagi: MS Batory, transatlantyk, statek