TYP: a1

Pršut i paški sir

sobota, 11 grudnia 2010
ZM


To nie jest jakiś specjalny przepis, to raczej opowieść o pewnej potrawie jaką przyszło mi jeść podczas rejsu w Chorwacji. A było tak. Jest koniec września, czyli już po sezonie, płyniemy w pobliżu Kornatów. Zbliża się wieczór, stajemy tedy przy boi cumowniczej w zatoce wyspy Vrgada, na przeciwko wioski o tej samej nazwie. Ku naszemu zdziwieniu nikt nie pojawia się, aby pobrać opłatę za ten postój. (Niesamowite - prawda!)




Głód wysyła nas na brzeg w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. W jedynym sklepiku nie ma już o tej porze chleba, zaopatrujemy zatem jachtowy barek i wędrujemy po miasteczku w poszukiwaniu restauracji. Po chwili wędrówki znajdujemy jeden czynny bar. Właściciel natychmiast rozwiewa nasze złudzenia, że dostaniemy do jedzenia coś ciepłego. Nie ma kucharzaSer, kuchnia właściwie nieczynna, nie ma co się dziwić, jest po sezonie. Widząc nasze smętne spojrzenia, mówi nam, żebyśmy chwilę poczekali, to on sam nam coś przygotuje, ale będzie to trwało, bo wprawdzie właśnie skończył wyrabiać ciasto, ale teraz trzeba z niego upiec chleb.

Usiedliśmy przy stole - jako "czekadełka" posłużyło nam wino i piwo. Po mniej więcej pół godzinie podano nam na sporym talerzu cieniutko pokrojone plasterki pršuta i trójkąty młodego paškiego sira, całość obłożona kiszonymi oliwkami, kaparami i skropiona cudownie złoto-zieloną oliwą. Ukoronowaniem dania był olbrzymi, płaski, ponacinany w kwadraty bochen chleba, a właściwie pulchny placek.

Szkoda gadać jakie to było pyszne!
TYP: a3
0 0
Komentarze
TYP: a2

Kalendarium: 13 kwietnia

Yves Parlier na katamaranie "Medias Region Aquitaine" bije rekord załogowej żeglugi 24. godzinnej w klasie 60. stopowej wynikiem 597,8 Mm, 24,95 węzłów.
czwartek, 13 kwietnia 2006
S/y "Swarożyc" pod Kpt. Wacławem Liskiewiczem wyszedł w rejs na Spitsbergen; był to pierwszy rejs polskiego jachtu w rejony podbiegunowe.
czwartek, 13 kwietnia 1967