Konstrukcja ma być o sto metrów wyższa niż Pałac Kultury i zapewnić skok gospodarczy dla Tadżykistanu. Ten biedny kraj dramatycznie potrzebuje taniej energii – a właściwie jakiejkolwiek energii, bo dla jego mieszkańców przerwy w dostawach prądu stały się już normą.
Tadżykistan i jego mieszkańcy
Życie w Tadżykistanie nie jest propozycją dla początkujących; to ubogi kraj z ekstremalnie suchym klimatem i regularnymi trzęsieniami ziemi, niemający dostępu do morza, za to składający się głównie z gór, i to wysokich. Połowa jego terytorium leży powyżej 3000 m n.p.m., a najwyższe wzniesienia to Szczyt Ismaila Samaniego (7495 m n.p.m.) i Szczyt Awicenny (7134 m n.p.m.) nazywany poza Tadżykistanem, Szczytem… Lenina. A to nazwisko nie wróży niczego dobrego dla gospodarki kraju.
Pod względem PKB per capita Tadżykistan to najbiedniejsze państwo Azji Centralnej, a podstawę egzystencji materialnej jego mieszkańców stanowią przekazy pieniężne od krewnych pracujących za granicą (głównie w Rosji). Jego jedynym bogactwem jest potencjał hydroenergetyczny – czyli dwie duże rzeki przepływające przez góry; idealne, by budować na nich zapory i czerpać stąd prąd.
Czy Zapora Rogun uratuje Tadżykistan?
Dzisiaj Tadżykistan wykorzystuje około 5% swojego potencjału hydroenergetycznego, a przerwy w dostawie prądu nie pomagają ani w życiu codziennym, ani w prowadzeniu biznesu. Kraj próbuje oczywiście inwestować w budowę elektrowni wodnych, jednak ograniczenia finansowe oraz trudna przeszłość (w tym wojna domowa) sprawiają, że realizacja śmiałych założeń mocno się przeciąga – i to pomimo faktu, że w ich realizację zaangażowane są Chiny, Iran, Rosja oraz USA.
Tama nazywana Zaporą Rogun ma być najwyższą z planowanych inwestycji – będzie mieć 335 m wysokości. Co ciekawe, plan jej budowy powstał jeszcze w 1976 r. – a więc w czasach, gdy Tadżykistan był pod okupacją Związku Radzieckiego. Prace ruszyły dopiero w 2016 roku i dotąd nie zostały ukończone – władze, a w szczególności prezydent Rahmon czynią jednak starania, by doprowadzić projekt do końca, nazywając inwestycję „dumą narodu tadżyckiego”.
Tagi: tama, Tadżykistan, inwestycja, energetyka